Wywiad IPP: Jerzy Meysztowicz – Czy musimy odejść od węgla?

W ramach projektu „Polska transformacja energetyczna” Instytut Polityk Publicznych publikuje cykl wywiadów z politykami, ekspertami, osobami związanymi z sektorem energetyki. W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy z Bogusławem Sonikiem na temat nowej propozycji ustawy, dotyczącej jakości powietrza. Teraz zapraszamy na wywiad z Jerzym Meysztowiczem – krakowskim parlamentarzystą, jednym z liderów Nowoczesnej.
{[if_foto_desc]}
Foto:
{[/if_foto_desc]}
Przeczytanie artykułu zajmie Ci 6 minut

Jakie są główne punkty programu (w obszarze energetyki) tej partii? Czy powinniśmy odejść od węgla? Jaki powinien być udział OZE w naszym miksie energetycznym? Czy w Polsce powstanie elektrownia jądrowa? Odpowiedź na te pytania znajdziecie Państwo w I części wywiadu. Zapraszamy do lektury.

 

[Kaja Jedlińska, IPP]: Panie Pośle, pierwszy punkt programu Nowoczesnej (w zakresie dotyczącym energetyki) zawiera obietnicę: „opracujemy i wdrożymy – potrzebną od wielu lat, ale nigdy nie opracowaną na poważnie – spójną, długofalową strategię energetyczną(...)” . Czy rozpoczęli Państwo już jakieś prace?

[Jerzy Meysztowicz, Nowoczesna]: Oczywiście prowadzimy takie prace, Pani Poseł Monika Rosa spotkała się już z wieloma ekspertami z branży i przeprowadziła konsultacje, aby wypracować taki dokument. Nowoczesna uważa, że z różnych względów powinniśmy skończyć z energetyką węglową. Pierwsza kwestia, to oczywiście względy ekologiczne – węgiel jest „brudnym” źródłem energii i jestem przekonany, że nie damy rady spełnić zobowiązań w zakresie ograniczenia emisji oraz udziału odnawialnych źródeł energii w krajowym miksie. Mamy niespełna 3 lata, żeby osiągnąć wartości, do których się zobowiązaliśmy i nie sądzę, żeby to się udało. Należy mieć również świadomość, że pokłady węgla wystarczą nam na 20 lat. Te pokłady, które zostały są trudne w eksploatacji, bo jednak pierwotna eksploatacja była „rabunkowa” – wydobywano pokłady dobrze położone, nie mając przy tym na uwadze, jak przygotować się do wydobycia tych, które są trudnodostępne. Z czasem więc ceny „naszego” węgla będą tak niekonkurencyjne, że nigdzie go nie sprzedamy. Będziemy albo dopłacać, albo zamykać kopalnie i importować – uzależnimy się jak niegdyś od dostaw ropy i gazu. Trzeba przyznać, że węgiel z Rosji jest lepszy gatunkowo od naszego. Ponadto, Australia ma odkrywki w węglu kamiennym, posiada więc prawie za darmo ten surowiec. Nawet przy uwzględnieniu kosztów transportu, może się okazać, że będzie to węgiel tańszy niż nasz, wydobywany w Polsce. Gdzie tu zatem zdrowy rozsądek? To jest przesądzone, że musimy odejść od energetyki węglowej.

Nowoczesna jest jednak partią polityczną. Czy – zakładając, że dojdziecie do władzy – nie obawiacie się oporów społecznych przy tak radykalnych decyzjach, o których pan wspomina?

Nie, powiem szczerze, że jeśli uświadomimy sobie, że wicepremier Steinhof był w stanie ograniczyć liczbę pracowników zatrudnionych w górnictwie z 300 tysięcy do 100 tysięcy i to bez wielkiej rewolucji, to w dzisiejszej sytuacji zredukowanie z poziomu ok. 90 tysięcy do minimum, też nie stanowiłoby problemu. Są środki, również europejskie, na to, aby restrukturyzować kopalnie i dawać pieniądze na odprawy – zresztą 7 mld zł zostało już na ten cel przeznaczone. Nie boimy się, ponieważ teraz powstają nowe sektory pracowników – jeśli w Poczcie Polskiej jest 100 tysięcy pracowników, a w samym Krakowie ok. 40 tysięcy ludzi pracuje w sektorze okołobiznesowym, czyli usług dla biznesu, to możemy sobie wyobrazić, że bardzo szybko będziemy mieć dużo większe grupy zawodowe – o to się nie martwię. Jednak ważne jest aby podejść do tego racjonalnie, dlatego, że to nie są tylko względy ekonomiczne, ale również historyczne – środowisko górnicze żyje w tradycji od wielu pokoleń. Całe życie kolejnych pokoleń odbywało i nadal odbywa się wokół górnictwa. W związku z tym dla nich przejście do innej formy aktywności zawodowej jest szokiem i absolutnie nie można tego problemu zostawić. Dlatego, należy wypracować całościowy system wprowadzania zmian dla środowiska górniczego i tu istotna jest rola socjologów.

Czyli zdaniem Nowoczesnej powinniśmy odejść od węgla. Czym powinniśmy go zatem zastąpić, aby uzupełnić miks energetyczny kraju? Gazem, odnawialnymi źródłami energii? W swoim programie piszecie państwo, że „w polskim systemie jest miejsce dla każdej technologii”. Co dokładnie oznacza to stwierdzenie?

Zacznijmy od energii słonecznej – dobrze by było, żeby fotowoltaika zajęła tereny, które nie nadają się na uprawy. Zauważmy, że efektywność fotowoltaiki w tej chwili szybko wzrasta. Jeszcze 10 lat temu ogniwa po 2-3 latach traciły 70-80% swojej wydajności. Teraz ich trwałość jest dużo większa, a produkcja znacznie tańsza.

Ale to wciąż nie jest „nasza” technologia, częściowo musimy ją importować...

To prawda, ale nie tak dawno polska wybitna studentka wymyśliła takie ogniwa fotowoltaiczne, które mogą zrewolucjonizować nasz świat (chodzi o Olgę Malinkiewicz pracującą nad wykorzystaniem perowskitów w ogniwach słonecznych – IPP). Jeżeli będziemy mogli produkować pokrycia dachowe, które bedą już same w sobie ogniwami, to to jest realna rewolucja.

Do tego ważną sferą jest energetyka wiatrowa. W zeszłym roku w Niemczech były 2-3 dni takie, że całe zapotrzebowanie na energię elektryczną w kraju pochodziło z OZE, to proszę sobie wyobrazić do jakiego etapu oni już doszli.

Nie odnosi Pan wrażenia, że Niemcy w taki sposób kreują także politykę całej Unii?

Tak, ale to jest decyzja strategiczna, czy my wchodzimy w to, czy nie. Przykładowo, nie da się w tej chwili bez wsparcia rządu rozwinąć tradycyjnej energetyki wiatrowej. To samo tyczy się tzw. farm morskich, które mogłyby znaleźć zastosowanie w Polsce. Bałtyk jest dobrym miejscem do ich budowy, ponieważ jest wietrznie i nie występuje aż tak duży ruch statków.

Przechodząc do liczb, ile procentowo miałby wynosić udział OZE w miksie energetycznym Polski?

Myślę, że w okolicach 40-45%.

W jakiej perspektywie czasowej?

Moim zdaniem to jest perspektywa ok. 10 lat. Tym bardziej, że technika idzie do przodu. Badania i lokalizacje OZE są coraz bardziej trafione. Pytanie, dlaczego rząd, który sam nie podejmuje działań w tym kierunku, zablokował wszystkie inne inicjatywy? Dzisiaj pojawiły się informacje, że rząd amerykański będzie wspierał proces przeciwko Polsce za to, że firmy z udziałem amerykańskiego kapitału zostały zablokowane i narażone na duże straty w związku z polityką, dotyczącą energetyki wiatrowej. Będziemy mieli problem, ponieważ banki musiały zrobić na rezerwie wielomiliardowe odpisy, dlatego że to wszystko było objęte kredytami. Banki stracą wiele, firmy również... Czy to są działania z premedytacją, żeby wszystkie projekty padły i żeby polskie spółki energetyczne przejęły te firmy za grosze? Takie działania były prowadzone jeszcze za rządów Platformy – oni skupywali niektóre projekty, ale płacili przy tym ceny rynkowe. PiS doszedł do wniosku, że najpierw „rozłoży” wszystkie firmy, a później skupi za grosze.

Czy jeszcze jakieś technologie z sektora OZE powinniśmy wykorzystywać?

Powinniśmy wykorzystać potencjał elektrowni wodnych.

Tutaj problemem mogą być warunki w Polsce...

Mamy mało wody, ale technologie niewielkich elektrowni wodnych pozwalają na jej zatrzymanie i racjonalne gospodarowanie. Wszystkie takie projekty zostały zablokowane. Sam tego doświadczyłem – miałem prawie ukończone 2 projekty, które zostały kompletnie zablokowane przez władze centralne, pomimo tego, że znajdowały się w Programie Rozwoju Województwa. Nic się nie da zrobić, projekty leżą w szufladzie. To jest rzecz niedobra, gdy polityka za bardzo ingeruje w gospodarkę.

Ostatnie pytanie w części dotyczącej polityki międzynarodowej i krajowej, która również jest silnie zależna od decyzji na poziomie unijnym. Zakładając – czysto teoretycznie – że w przyszłej kadencji Nowoczesna znajdzie się w koalicji rządzącej – czy będziecie walczyć w Parlamencie Europejskim, w Komisji Europejskiej o sektor węglowy?

Nie, będziemy się starać, żeby racjonalnie wygaszać energetykę węglową. Trochę podnieśliśmy już naszą niezależność w kwestii importu gazu – mamy gazoport i podpisaną umowę, żeby pociągnąć połączenie z Norwegii. Może się okazać, że trzeba będzie przerobić istniejące elektrownie węglowe na gazowe, które są bardziej ekologiczne. Ponadto, jeżeli będzie się zwiększała konkurencja pomiędzy wschodem i zachodem, to prawdopodobnie dostaniemy lepsze ceny od Rosji i ostatecznie wrócimy do większych zakupów od Gazpromu, bo po prostu będzie taniej. Mamy jednak alternatywy i nie musimy tu być uzależnieni od jednego kierunku.

A co z energetyką jądrową?

Trzeba wreszcie odpowiedzieć na pytanie czy wchodzimy w energetykę atomową. Ja nie miałbym nic przeciwko takiej decyzji. To jest też decyzja polityczna, na jakiej technologii się oprzemy – francuskiej, amerykańskiej czy (mam nadzieję, że nie) rosyjskiej, ponieważ mam do niej duże wątpliwości.

Czy będzie opór społeczny? Przypomnijmy sobie przykład Austrii, gdzie elektrownia była już gotowa „pod klucz” i nie została uruchomiona. Ogromne pieniądze zostały zmarnowane. Mieliśmy też taką ofertę – i uważam, że ta szansa została przez nas zmarnowana – zgodnie z którą Polska mogła uczestniczyć w rozbudowie elektrowni jądrowej w Czechach. Wtedy problemy związane z ruchami proekologicznymi zostałyby rozwiązane. Tego typu mosty energetyczne należy budować, bo pozwolą one zapewnić bezpieczeństwo na wypadek kryzysu również Polsce.

Warto jeszcze wspomnieć o technologii związanego z małymi elektrowniami atomowymi. To są generatory praktycznie „kontenerowe”.

Czyli małe elektrownie atomowe mogą być również przyszłościową technologią dla Polski?

Tak, to jest przyszłość. Dlaczego? Zagrożenie wystąpienia wielkiej awarii jest nieduże, usterki nie wiążą się od razu z katastrofą. Po drugie, tutaj eliminujemy problem strat na przesyle energii, które wynoszą nawet ok. 20-25 %, jeśli chodzi o moc przesyłaną na starych liniach. Warto też zwrócić uwagę na wymiar praktyczny – możemy wybudować fabrykę, a obok niej małą elektrownię atomową, więc to jest na pewno przyszłość.

 

Jerzy Meysztowicz: poseł na Sejm VII kadencji (okręg krakowski, Nowoczesna); wicewojewoda krakowski (1998 r.) i małopolski (1999-2001 r.). Przedsiębiorca, współzałożyciel Klubu Krakowskiego i Krakowskiego Forum Rozwoju. Absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

 

Tekst powstał w ramach projektu Polska transformacja energetyczna realizowanym wspólnie z Fundacją Wspierania Inicjatyw Studentów i Absolwentów. Projekt dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

 


Poleć: